Zima w Trondheim – nie daj się zaskoczyć!

Tak, wiem, że mamy lato, ale zaległości same się nie nadrobią… Trudno! A może ktoś właśnie planuje zimową eskapadę do Norwegii i zastanawia się, czy warto? Lepiej w lipcu zasięgnąć nieco informacji, niż w grudniu obudzić się z ręką w nocniku, “bo nie tak wyobrażaliśmy sobie zimę na dalekiej północy…”

To jak tak naprawdę ta zima w Trondheim wygląda? Ano raczej rzadko tak, jak na obrazkach.

  1. Po pierwsze, Trondheim to miasto raczej skute lodem, aniżeli przykryte śniegiem. Jest tak ślisko, że po mieście chodzi się w rakach (a właściwie w takich nakładkach antypoślizgowych dostępnych w każdym markecie). Tubylcy oczywiście nie muszą ich posiadać, bo zdolność balansowania na lodzie wyssali z mlekiem matki, ale cała reszta lepiej, by się w nie zaopatrzyła. Solą posypane są tylko główne ulice, poboczne natomiast miejscami ratuje żwirek. Chodniki przypominają tory do łyżwiarstwa szybkiego. Śniegu zbyt wiele tutaj nie ma, ale jak już spadnie… to miasto wygląda jak żywcem wyjęte z jakiejś skandynawskiej baśni.
  2. Po drugie, temperatury w mieście nie są zbyt niskie. Najczęściej oscylują wokół zera. Klimat, jak na środkową Norwegię, jest tu niezwykle łagodny. Za to gdy tylko ruszymy kawałek poza miasto, wgłąb kraju (np. 30 km na południe bądź północ – obojętnie) – możemy spodziewać się nawet do -30 stopni. A to już nie są przelewki.
  3. Po trzecie, w najkrótszym dniu w roku słońce zachodzi w Trondheim na grubo przed 15:00. Potem zapadają egipskie ciemności, ale Norwegowie prądu nie oszczędzają, więc całe miasto jest pięknie rozświetlone.
  4. Po czwarte, w najkrótszym dniu w roku słońce wschodzi w Trondheim nie wcześniej niż o 10:00. A to boli nawet bardziej niż wczesny zachód. Ale są i plusy! Zarówno śniadanie, jak i kolację można romantycznie zjeść przy świecach.
  5. Po piąte, przy odrobinie szczęścia i podczas bezchmurnej nocy możemy trafić na zorzę polarną. Zwykle raczej bladą i niezbyt spektakularną, ale zawsze to coś. Poza tym zielone światełka na niebie potrafią czasami zaskoczyć bardziej zdecydowanym blaskiem.

Tak więc, gdy aura jest mroźna – jest ślisko, ale rzadko biało. Gdy temperatury mamy dodatnie – często pada. Od listopada do lutego jest ciemno, ponuro i dla wielu depresyjnie. A mi się podoba niezależnie od pory roku. 🙂

Poniżej załączam parę zdjęć zrobionych wtedy, gdy pogoda akurat dopisywała najbardziej. Tak na zachętę.

Norweska nuta na dziś:

You may also like...

I co o tym sądzisz?

Loading Facebook Comments ...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *