Norwegia – ceny w Trondheim | część III: alkohole (i inne napoje)

Dziś na tapecie temat drażliwy i przykry. Wywołujący żal, smutek i niedowierzanie, a weekendami sprawiający wręcz fizyczny ból. Mianowicie chodzi o (chlip) alkohol.

Skandalem jest zarówno utrudniony dostęp do trunków (szczególnie powyżej 4,75%), jak i ich kosmiczne ceny. Moim zdaniem to jeden z przejawów nieludzkiego traktowania i takowej polityce powinna przyjrzeć się uważnie Amnesty International. Norwegia konsekwentnie łamie bowiem jedno z najświętszych praw człowieka – prawo do bycia napojonym. Do cyklicznego gaszenia pragnienia.

Nie przestanie mnie to zadziwiać, ale w tym płynącym mlekiem i ropą kraju alkohol jest dobrem absolutnie luksusowym. Dlaczego?

  1. Po pierwsze, w zwykłych sklepach spożywczych na wyskokowych półkach dostępne są wyłącznie piwa. I to jeszcze nie jakieś wybitne, tylko maks. 4,75%.
  2. Po drugie, wspomniane wyżej sikacze (no dobra, niektóre są naprawdę dobre) możemy nabyć wyłącznie od poniedziałku do piątku (do godz. 20:00) i w soboty (do 18:00). Sekunda po i na nic płacze i lamenty – będzie suszyć.
  3. Po trzecie, napoje o toksyczno-zabójczej zawartości alkoholu (czyt. powyżej 4,75%) można kupić tylko w sklepach monopolowych (Vinmonopolet), które otwarte są w dni robocze maksymalnie do 18:00, a w soboty – do 15:00.
  4. Po czwarte, wszystkich punktów Vinmonopolet jest w Norwegii 252. 252 sklepy na cały duży kraj!!! To już naprawę nie są żarty.
  5. Po piąte, nie ma tutaj żadnych sklepów całodobowych (z alkoholem lub bez), żadnego pogotowia ratunkowego w postaci stacji benzynowej z koncesją na alkohol, żadnego nawet byle kiosku z zamkniętymi w nietłukących się opakowaniach winami typu “Leśny dzban”… Nie zrobisz zapasów – leżysz zwinięty w kłębek i płaczesz.

Oczywiście knajpy działają w miarę normalnie, tylko za piwo 0,4 l zapłacimy coś koło 35-40 zł. MINIMUM. A napisałam “w miarę”, bo każda norweska gmina sama określa, do której można u niej serwować alkohol w lokalach… W centrach miast dłużej, na wsiach… czasem tylko do 23:00.

Aha, jeszcze jedno… Aby kupić piwo, wystarczy mieć skończone 18 lat. Ale gdy chcesz się jak człowiek napić wódki czy innego trunku o podobnym woltażu – trzeba mieć już kilka zmarszczek i skronie lekko przyprószone siwizną. Czyli 21.

A teraz przejdźmy do cen, czyli prawdziwego powodu, dla których zdecydowanie rzadziej niż w Polsce wznosimy tu toasty. Nawet nie będę porównywać ich z tymi polskimi, bo wszyscy wiemy, jak jest.

  • najtańsze z możliwych win 0,75 l: ok. 40 zł, normalnie: ok. 100 zł
  • najtańsze z możliwych piw 0,5 l: ok. 13 zł, normalnie: ok. 18 zł
  • Żubrówka 0,7 l: 165 zł
  • wódka Bols/Sobieski 0,7 l: 140-150 zł
  • wódka Belvedere 0,7 l: 245 zł
  • Johnnie Walker Red Label 0,5 l: 123 zł 
  • Jack Daniel’s 0,7 l: 190 zł 
  • biały rum Bacardi 0,7 l: 160 zł
  • Metaxa ***** 0,7 l: 170 zł
  • liker Bailey’s 0,7 l: 110 zł 

Przy takich cenach siłą rzeczy trzeba nieco ograniczyć spożycie. Norwegowie jednak zaglądają do kieliszka stosunkowo często, lubią sobie dziabnąć, za kołnierz nie wylewając, choć na koszty narzekają.

No dobra, dość o procentach. Przechodzimy do zwykłych napojów. Coś w końcu pić trzeba.

Mimo generalnie drogich produktów spożywczych, można znaleźć tańsze perełki. Tańsze nawet niż w Polsce! Zwykle są to artykuły produkowane pod szyldem danego marketu i w jakichś niezbyt atrakcyjnych opakowaniach. Co ciekawe, wcale nie znaczy to, że to towar gorszego sortu, nic z tych rzeczy! Np. taki sok pomarańczowy w brzydkim kartonie (1 litr, 100%, bez dodatku cukru, z koncentratu) kosztuje 6,50 kr, a w ładnym (również litrowy, 100%, itd.) – 24,00 kr, 36,00 kr i więcej. Toż to przepaść.

A reszta:

  • kawa (dobra, aromatyczna, 100% Arabica, Friele Fairtrade, 250 g): 15,00 zł
  • Coca-Cola: 13,90 zł/l (ale kola nie jest do picia, tylko do wódeczki, a wódeczka jest bardzo droga, więc ten problem odpada)
  • sok pomarańczowy: 3,00 zł/l

Innych napojów w ogóle nie pijam, więc cen też nie podam.

Woda – na pocieszenie i otarcie łez – jest w całym kraju darmowa i można ją pić prosto z kranu. Chociaż tyle!

You may also like...

I co o tym sądzisz?

Loading Facebook Comments ...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *