Málaga – ciekawostki i informacje praktyczne

Bez zbędnych wstępów (za które niech posłuży poprzedni post): poniżej krótka lista ciekawostek i informacji praktycznych dotyczących Málagi. Wszystkie, które zdołaliśmy zgromadzić w czasie naszego krótkiego pobytu na południu Hiszpanii. Może komuś się przydadzą.

Málaga – ciekawostki

  • Pogoda
    Niespodzianki nie będzie. W sierpniu jest niemiłosiernie gorąco, więc jeżeli ktoś słabo znosi upały i ma zamiar głównie zwiedzać, a nie leżeć na plaży – miłosiernie polecam wypoczynek poza sezonem.
  • Imigranci
    Temat na czasie, zwłaszcza po niedawnych zamachach w Barcelonie. Spodziewaliśmy się, że Málaga będzie opanowana przez różnego typu imigrantów ekonomiczno-roszczeniowych, ale ku naszemu ogromnemu zdziwieniu nie zauważyliśmy, by było ich więcej niż w Trondheim…
  • Język
    W Máladze trudno porozumieć się po angielsku nawet w najbardziej obleganych przez turystów punktach. Nikt się jednak nie irytuje, dogadać można się na migi, a jeżeli w przeszłości choć trochę liznęło się hiszpańskiego, to co nieco się rozumie. We wszystkich innych sytuacjach sprawdza się coraz bardziej inteligentne Google Translate.
  • Jedzenie
    Tapas, tapas i jeszcze raz tapas
    , czyli małe przekąski serwowane na ciepło lub zimno. W Máladze kosztują ok. 2,50-3,00 euro od sztuki, a najeść do syta można się już trzema. Kiedyś stanowiły jedynie dodatek do wina, ale obecnie ten sposób podania potraw wyewoluował do tego stopnia, że zamawia się nawet i całe zestawy, które tworzą pełnowartościowy obiad bądź kolację. A skąd się wzięła tradycja jedzenia tapas? Ano stąd, że dawno temu do każdego napoju (np. do kieliszka wina) dodawano jakąś małą pokrywkę, czyli tapa (od tapar – przykrywać), aby do środka nie dostał się ani pył z ulicy, ani wszędobylskie muszki-owocówki. Pokrywkę taką stanowił zazwyczaj plaster szynki bądź kromka chleba z czymś smacznym na górze. Oczywiście teorii na temat początków tapas jest więcej, ale ta jakoś najbardziej przypadła mi do gustu.

Málaga – informacje praktyczne

  • Noclegi
    Zarezerwowaliśmy je przez niezawodne Booking.com w Málaga Lodge. W cenie: czyste i przytulne wnętrza urządzone w andaluzyjskim stylu, jedna łazienka na trzy pokoje, cisza, spokój, bardzo pomocna właścicielka, w pełni wyposażona kuchnia… Wszystko, co potrzebne w czasie kilkudniowego wyjazdu, w trakcie którego nie czujemy potrzeby przesiadywania w hotelowym basenie, dużo zwiedzamy i stołujemy się na mieście.
  • Mapka – propozycja całodniowej wycieczki po starej części miasta

    Tylko uwaga numer 1: taką trasę proponuję zrobić wtedy, gdy temperatury oscylują raczej w okolicach 20 niż 30 stopni C… My zrezygnowaliśmy na miejscu z realizacji całego tego planu, omijając Monte Victoria i Playa la Malagueta. Przy czym Monte Victoria to nie jest jakaś powalająca wysokością góra, ale 40-minutowa wspinaczka w pełnym słońcu miałaby mało wspólnego z przyjemnością. Lepiej wybrać się tam pod wieczór,  najlepiej natomiast – zimą. A plażę odhaczyliśmy po prostu dzień wcześniej wieczorem.

    I teraz uwaga nr 2: Muzeum Picassa też można sobie darować, jeżeli nie jesteśmy jakoś specjalnie zainteresowani sztuką (co też uczyniliśmy bez wahania). Co bardziej znaczące dzieła i tak są w muzeach Barcelony, Madrytu tudzież Paryża, a kopie tych mniej znanych mam wrażenie, że sama mogłabym machnąć po dwóch głębszych. A nawet na trzeźwo. Zresztą na bilecie umożliwiającym zwiedzenie katedry można wybrać się też do znajdującego się obok Palacio Episcopal, a tam jest galeria sztuki z m.in. dwoma czy trzema obrazami artysty. PIĘKNE SĄ.

  • Dojazd z lotniska i na lotnisko
    Dojechać do centrum i z centrum można pociągiem (do stacji María Zambrano), a także specjalnym autobusem A spod samego terminala aż na stare miasto (za 3 euro) bądź zwykłym miejskim autobusem (np. linii 10 czy 2 – za 1,30 euro). W tym ostatnim przypadku przystanek znajduje się jednak nieco dalej, przy głównej drodze, jakieś 600 metrów od lotniska. Do dyspozycji są też taksówki (koszt przejazdu to ok. 20 euro).

  • Transport publiczny
    Autobusy jeżdżą często i we wszystkie strony. Pojedyncze bilety kupuje się u kierowcy (1,30 euro), a takie np. na 10 przejazdów – w oznaczonych kioskach.

  • Przejazd do innych miast
    Chcąc wyskoczyć gdzieś dalej, polecam nowo odkrytą aplikację BusBud. Bilety do Grenady, Walencji, Rondy, itd. kupuje się wygodnie przez telefon. A im wcześniej, tym bardziej atrakcyjne ceny. Dostępne są nawet autokary wyposażone w wi-fi, kontakty i wbudowane w oparcia tablety. Innych opcji transportu nie testowaliśmy.

Hiszpańska nuta na dziś!

You may also like...

I co o tym sądzisz?

Loading Facebook Comments ...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *