Fårikål – przepis na najbardziej norweskie z dań

Jest jednak coś brzydkiego w tej Norwegii. To Fårikål – norweskie danie narodowe, które prezentuje się mdło i bezbarwnie. Ale ponoć takie ma być. Mówią, że im gorzej wygląda, tym lepiej smakuje.

W dosłownym tłumaczeniu fårikål oznacza jagnięcinę w kapuście. To potrawa, która jest szczególnie chętnie przyrządzana wczesną jesienią. Wtedy w sklepach można tanio kupić wszystkie dwa składniki. A w zasadzie tylko mięso (69 NOK za 1,2 kg), bo kapusta cały czas jest śmiesznie droga, jak na tak pospolite warzywo. Uważam, że za tę cenę sama powinna się umyć, pokroić i wskoczyć do gara. Odczekałam więc chwilę po wyjęciu główki z lodówki, ale chyba kupiłam jakiś felerny model, bo nic takiego się nie stało…

No ale wracając do tematu… Norwegowie tak strasznie uwielbiają fårikål, że założyli nawet stowarzyszenie, które popularyzuje to danie w kraju i na świecie, a ostatni czwartek września jest świętowany jako narodowy dzień fårikåla (Fårikålens Festdag)… Czyste szaleństwo. To chyba taki ichni odpowiednik Tłustego Czwartku.

Przygotowanie fårikåla jest tak proste, jak prosta jest cała norweska kuchnia. Do dużego garnka lub naczynia żaroodpornego wrzuca się na zmianę cząstki białej kapusty i kawałki jagnięcia z kością, sypiąc przy tym ziarenkami pieprzu i dodając nieco soli. To wszystko ma się z wolna dusić przez ok. 2 godziny – aż mięsko zacznie lekko odchodzić od kości. Całość podaje się z gorącymi ziemniaczkami i zimnym piwkiem. My piwka w czwartki między 18:00 a 19:00 nie pijemy, więc zastąpiliśmy je wodą.

Aha, bardzo ważna sprawa to te ziarenka pieprzu. Można ich nie rozgryzać, ale (w przekonaniu “prawdziwych Wikingów”) jest to oznaka bycia miękką pipką. Nie wiem, czy ta zasada dotyczy też kobiet, dlatego gryzłam wszystko jak leci, żeby nie wzbudzić żadnych podejrzeń w stosunku do stopnia twardości mojego charakteru.

A efekty smakowe? Rewelacja. Przepyszna potrawa. Kapusta tylko nieco rozgotowana, ale kto by się tym przejmował, mając obok kawał pysznego barana. Pozostały po uczcie tłuściutki wywar można wykorzystać na przygotowanie jakiejś dobrej zupki (u mnie wystarczyło na dwie: pomidorową z ryżem i krem z ziemniaków z dużą ilością czosnku, cząbru i lubczyku).

Norweska nuta na dziś:

 

You may also like...

I co o tym sądzisz?

Loading Facebook Comments ...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *